Trekking w Dolomitach - informacje praktyczne


Raj na ziemi istnieje naprawdę i jest całkiem blisko - to była nasza pierwsza myśl kiedy na własne oczy zobaczyliśmy Dolomity! Olbrzymie, strzeliste turnie i jeziora o nieprawdopodobnych kolorach wody niesamowicie pobudzają wyobraźnię! Pisanie tego tekstu to była prawdziwa przyjemność, mamy nadzieję, że przyda Wam się garść praktycznych informacji o trekkingu w Dolomitach!







JAK ZORGANIZOWAĆ TREKKING W DOLOMITACH - INFORMACJE PRAKTYCZNE


Nasza przygoda z włoskimi górami zaczęła się bardzo niewinnie, kiedy na początku roku pisaliśmy tekst o najpiękniejszych szlakach, które warto przejść. Zdjęcia z Dolomitów śniły nam się po nocach, zostały w głowach i powoli zaczęła delikatnie kiełkować myśl, żeby tam jechać i zobaczyć je na własne oczy. Myśli zamieniliśmy w czyn i w czerwcu ruszyliśmy w dłuuuugą podróż samochodem.

Choć Dolomity pewnie bardziej kojarzą się z zimowymi wyjazdami, białym szaleństwem na nartach i desce chcemy Wam pokazać, że również miłośnicy pieszych wędrówek zdecydowanie nie będą się nudzić. Najpopularniejsze są oczywiście fia ferraty, ale jest także mnóstwo szlaków, gdzie widoki znacznie wydłużają czas wędrówki i które powodują, że nie można się napatrzeć. 


Dolomity - górski raj na Ziemi

Nie dziwi nas fakt, że Dolomity są najczęściej fotografowanymi szczytami w Europie. To przecież 231 hektarów doskonałości. 

Na początek kilka informacji o Dolomitach:


  • Dolomity powstały naprawdę bardzo, bardzo dawno temu na skutek ruchów tektonicznych płyt kontynentalnych, które dziś tworzą Europę i Afrykę. Wtedy wypiętrzeniu uległy Alpy, a wraz z nimi Dolomity.


  • Zbudowane są głównie z dolomitu oraz wapieni i riolitów. Odkryty w 1791 roku minerał o jasnej barwie zostaje nazwany na cześć wynalazcy Deodata de Dolomieu, który, co ciekawe, nigdy w Dolomitach nie był. 


  • Dolomity nie tworzą wyraźnego łańcucha górskiego, ale składają się z grup skalnych, które oddzielone są głębokimi dolinami. Najpopularniejsze grupy skalne to między innymi Marmolada, Sassolungo, Civetta, Tofany, Sorapiss czy Marmarole. 


  • Najwyższym szczytem Dolomitów jest Marmolada - 3343 m n.p.m.


  • Dolomity położone są w północno-wschodniej części Włoch na terenie Alp Wschodnich w rejonie Trydent - Górna Adyga i Wenecja Euganejska.

  • Krainą geograficzną do której należą Dolomity jest Południowy Tyrol, niem. Südtirol, wł. Alto Adige. Do 1919 roku ten rejon należał do austriackiego Tyrolu, aby potem zostać przyłączonym do Włoch. W efekcie wywołało to głęboki konflikt polityczny i narodowościowy, bowiem ludność Tyrolu wciąż była niemieckojęzyczna. W 1972 roku na mocy Pakietu zatwierdzono między innymi pełne równouprawnienie języka niemieckiego i włoskiego w całym rejonie oraz dwujęzyczne napisy w miejscach publicznych.

  • Rdzenną zanikającą już ludność Dolomitów tworzą Ladyni, którzy posiadają własną kulturę i posługują się językiem ladyńskim. Ladynowie zamieszkują doliny otaczające masyw Sella, a także w dolinie Ampezzo. 


  • W 2009 roku Dolomity zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Góry zostały uznane "za jeden z najbardziej atrakcyjnych krajobrazów górskich świata". Komisja potwierdziła piękno Dolomitów i uznała je za unikalny przykład ewolucji geologicznej ziemi. 

Reinhold Messner - człowiek legenda


W tym miejscu trzeba wspomnieć o jednej osobie. Messnera (raczej) nikomu przedstawiać nie trzeba. Urodzony w Południowym Tyrolu najbardziej utytułowany alpinista świata, pierwszy zdobywca Korony Ziemi i rywal (choć nie wiemy czy to do końca trafne określenie) w tym wyścigu Jerzego Kukuczki wyraźnie podkreśla, że nie czuje się ani Austriakiem ani Włochem, jest Tyrolczykiem. 

Przyznaje, że czuje się dzieckiem Dolomitów. Nie ma chyba lepszej rekomendacji do odwiedzenia tego miejsca niż słowa człowieka, który zdobył ponad trzy tysiące górskich szczytów. Poznał wiele górskich masywów na całym świecie, ale jak powiedział "nigdy i nigdzie na świecie nie widziałem piękniejszych form skalnych niż te z Dolomitów".

Po rezygnacji z czynnego alpinizmu zajął się działalnością społeczną i polityczną. Jest założycielem Messner Mountain Foundation, która wspiera młodych alpinistów i ich wyprawy. Z inicjatywy Mesnnera powstało w Południowym Tyrolu Messner Mountain Museum, którego celem jest przybliżenie zwiedzającym historii alpinizmu. Jak sam mówi to jego piętnasty ośmiotysięcznik, który jest sumą wszystkich jego doświadczeń. Muzeum posiada sześć oddziałów: Firmian, Juval, Dolomites, Ortles, Ripa i Corones. 


Jak dotrzeć w Dolomity?

Samolotem

Jeśli uda Ci się kupić bilety odpowiednio wcześniej oprócz czasu możesz też zaoszczędzić trochę złotówek. Ale zanim wylecisz trzeba się też spakować, a co za tym idzie mocno przemyśleć swoje wybory. Jak już będziesz na miejscu najwygodniej jest wypożyczyć samochód, dzięki temu będziesz niezależny i dotrzesz wszędzie tam gdzie chcesz i co ważniejsze, kiedy chcesz. 

Informacje o tym jak dostać się samolotem do Południowego Tyrolu znajdują się na stronie Oficjalnego Portalu Turystycznego Südtirol. 

Samochodem

Podróż samochodem to znacznie dłuższa opcja. Nasza droga trwała około 14 godzin i choć to nie brzmi zbyt optymistycznie, nie było źle. Czego się nie robi dla Dolomitów. Stracisz cały dzień na dojazd, ale nie musisz się w żaden sposób ograniczać przypakowaniu. Nie oznacza to również, żeby od razu zabrać ze sobą połowę dobytku, ale trochę można poszaleć. No i najważniejsza rzecz dla nas, na miejscu masz swój samochód i nie ponosisz już dodatkowych opłat za wypożyczenie auta. 

Jeśli nie odstrasza Cię ilość godzin spędzonych w samochodzie możesz jechać przez Austrię lub Niemcy. Masz wybór: jeśli wybierzesz trasę, która prowadzi przez Austrię musisz kupić winiety. Możesz to zrobić przed wyjazdem (winieta ważna jest miesiąc, zaznaczasz datę wyjazdu) albo możesz je kupić na stacji benzynowej (ceny mogą być jednak trochę wyższe). Jeśli wybierzesz się przez Niemcy możesz jechać śmiało bez żadnych opłat i ograniczeń prędkości. 

Żeby dojechać na miejsce bez zbędnego błądzenia warto mieć także sprawdzoną nawigację samochodową. Zanim wybraliśmy się do Włoch wypróbowaliśmy bezpłatną siedmiodniową wersję nawigacji Sygic. Osobiście bardzo ją polecamy. Jej plusem jest to, że nie potrzebujesz dostępu do Internetu, bowiem działa offline i to, że mapy wyświetlają się w 3D. Jest także bardzo dokładna i czytelna, dlatego w drodze powrotnej zdecydowaliśmy się na jej wykupienie w wersji Premium. 

Aby umilić sobie nieco czas w samochodzie polecamy zabrać ze sobą dużo płyt, najlepiej z energiczną muzyką. Albo książkę w wersji audiobooka. 

Autokarem lub pociągiem 

Choć prawdopodobnie najczęściej wybieranym środkiem transportu jest samochód i samolot, to nie wszystkie możliwości. Dobra wiadomość dla osób niezmotoryzowanych w Dolomity można także pojechać autokarem (jest sporo firm, które zawiozą Cię prosto do Włoch) lub pociągiem (z Polski nie ma bezpośredniego połaczenia, konieczna będzie przesiadka). Trzeba się jednak mieć świadomość, że to może być bardzo długa podróż. I na miejscu czeka Cię wypożyczenie auta bądź lokalna komunikacja.


Nocleg w Dolomitach



Hotele, apartamenty, kwatery prywatne, campingi - zdecydowanie jest w czym wybierać, wszystko zależy jednak od zasobności portfela i osobistych upodobań. U nas ze względu na dosyć niskobudżetową formę wyjazdu wybór padł na namiot. Spakowaliśmy do plecaków karimaty i śpiwory, by móc nocować na łonie natury.

Miejscem naszego pobytu była Cortina d’Ampezzo. Miejscowość położona w prowincji Belluno, nazywana także "Królową włoskich Dolomitów" położona jest w sercu tych gór. Cortina zimą cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem wśród miłośników białego szaleństwa, bowiem posiada setki kilometrów tras narciarskich. Jeszcze jedna ciekawostka, w Cortinie d’Ampezzo w 1956 roku odbyły się VII Zimowe Igrzyska Olimpijskie, a obecnie organizowane są tam coroczne zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim.


 



W Cortinie d’Amprezzo znajdują się 4 campingi :

- Camping Rocchetta

- Camping Cortina

- Camping Dolomity

- International Camping Olympia 


International Camping Olympia 


Na tydzień zatrzymaliśmy się w tym ostatnim i chętnie podzielimy się naszymi wrażeniami. Rezerwacji miejsca można dokonać przez Internet wpłacając zaliczkę. Zdecydowaliśmy się na podróż dzień wcześniej niż planowaliśmy, ale to nie był żaden problem. Gorzej, że pan, który nas przyjmował z wielkim uśmiechem powitał nas słowami No English, only Italiano! 

I tak w ciągu kilku minut z pomocą słownika Google byliśmy dogadani. 

Grazie, si, Przecież to takie proste! 

Trzygwiazdkowy camping położony jest na wysokości 1283 metrów n.p.m. w górnej części doliny rzeki Boite. Jest spory i jak się okazało w tym czasie jeszcze w miarę pusty. Początek czerwca to jeszcze early sezon. Do kwoty doliczana jest dodatkowa opłata 1.5 € za osobę. 

Na terenie campingu znajdują się dwa budynki z prysznicami i sanitariatami, kuchnia z jednym gniazdkiem prądowym, które znajduje się przed wejściem. Telefony, power banki czy akumulatory do aparatu można podładować w łazience, jest tam kilka gniazdek. Na terenie Campingu znajduje się także mini sklep i bar, które są otwarte w określonych godzinach. Brama wjazdowa także, ach ta sjesta. 

Wifi jest dodatkowo płatne i teoretycznie działa w okolicach baru. Praktycznie działa jak chce, więc jeśli potrzebujesz Internetu musisz zadowolić się swoim osobistym. Pamiętaj jednak, że w roamingu jest pewien limit, a potem są naliczane opłaty. O szczegóły najlepiej zapytać swojego operatora, żeby nie dostać zawału przy kolejnym rachunku. 


Jedzenie w Dolomitach



Jedynym zaskoczeniem na campingu był brak kuchni - kiedy byliśmy w Norwegii normą było pomieszczenie z kuchenkami, naczyniami oraz miejscem, gdzie można było zjeść posiłek. Z kolei na campingu Olympia takiego miejsca pod dachem zabrakło. Na szczęście tak na wszelki wypadek wzięliśmy ze sobą kuchenkę gazową, więc byliśmy uratowani. Sporą część jedzenia wzięliśmy z Polski - makaron, ryż, kasza, sosy w słoiku, konserwy, pasztety, kabanosy, zupki chińskie, suszone warzywa i dużo czekolady. Bieżące zakupy (pieczywo, warzywa) robiliśmy w pobliskim supermarkecie Kanguro. 

W naszym menu nie zabrakło tradycyjnej włoskiej pizzy, deseru popularnego w tym rejonie, czyli strudla z jabłkami i dużo, dużo kawy. Piotrek czuł się jak w siódmym niebie!

Ceny w Dolomitach

Obowiązującą walutą jest Euro. Jeśli nie chcesz zabierać ze sobą własnego jedzenia, a w hotelu czy na kwaterze nie ma opcji z wyżywieniem musisz być przygotowany, że ceny produktów są wyższe o około 30 % niż u nas. 

Na stacjach benzynowych można płacić zarówno gotówką jak i kartą. Popularne są również stacje bezobsługowe na których można płacić samemu. Nasza rada, zwróć uwagę czy dystrybutor posiada inną wersję językową niż włoski. Prawie dostaliśmy zawału serca kiedy okazało się, że z konta zeszło nam 100 €, a my chcieliśmy zatankować za zdecydowanie mniejszą kwotę. Na szczęście udało się to anulować, ale najedliśmy się sporo strachu.



Kiedy jechać na trekking w Dolomity?



Wychodzimy z założenia, że każda pora jest dobra. Ale trzeba pamiętać, że sezon turystyczny trwa od czerwca do sierpnia. Cześć schronisk jest otwierana jest dopiero w połowie czerwca, a ponieważ byliśmy na początku miesiąca niektóre schroniska były jeszcze zamknięte, część powoli przygotowywała się do otwarcia. Warto uwzględnić te informacje, jeśli planujesz noclegi w schroniskach. W czerwcu w wyższych partiach gór leżało jeszcze trochę śniegu. 


Pogoda w Dolomitach


Wbrew pozorom w Dolomitach nie zawsze świeci słońce i jest gorąco. A szczerze mówiąc wybraliśmy początek czerwca, żeby uniknąć wysokich temperatur. Tymczasem okazało się, że średnia temperatura to 15/16 stopni C. Koniecznie pamiętaj, żeby zabrać krem z filtrem, bo słońce grzeje naprawdę mocno. Im wyższa jest wysokość tym łatwiej o oparzenie słoneczne, a jego skutki są bardzo nieprzyjemne i mogą być niebezpieczne dla zdrowia.

W górach pogoda potrafi być bardzo zmienna. Na początku czerwca w prognozach praktycznie codziennie zapowiadane były opady deszczu lub burze. Temperatura w nocy to około 5-6 stopni. To ważna informacja dla osób, które decydują się na spanie pod namiotem. Kiedy wyjeżdżaliśmy nad ranem do Polski termometry pokazywały tylko 4 stopnie. I pomyśleć, że w Austrii tych stopni było ponad dwadzieścia więcej!


Oznaczenia szlaków w Dolomitach


W Dolomitach stosuje się numeryczne oznakowania szlaków, które zazwyczaj znajdują się na skałach lub drzewach. Ale z tym znakowaniem szlaków bywa naprawdę różnie, dlatego koniecznie trzeba do plecaka spakować mapę. My zabraliśmy mapę turystyczną Dolomitów i okolic Cortiny Kompass. Do mapy dołączony jest także przewodnik, ale niestety w języku włoskim i niemieckim. 

I może się też zdarzyć, że szlakowskazy będą pokazywały coś innego niż mapa. Grunt to dobra orientacja w terenie! 









Czy trzeba mieć dobrą kondycję w Dolomity?

Wszystko zależy od tego, gdzie się wybierzesz. Ale większość przebytych przez nas szlaków nie wymagała zbyt dużo sił. W niektórych miejscach pojawiały się łańcuchy bądź drabinki, które momentami przywoływały na myśl nasze Tatry. 



Jedziesz w góry - pamiętaj o ubezpieczeniu!


Zanim wybierzesz się w jakiekolwiek góry poza granice naszego kraju koniecznie wykup wcześniej ubezpieczenie. Oczywiście, że jadąc na urlop nikt z nas nie chce myśleć o tym, że coś może się stać. Jedziemy przecież, żeby odpocząć.

Ale wypadki zdarzają się wszędzie, czasem wystarczy naprawdę chwila nieuwagi. Dlatego ZAWSZE trzeba pamiętać o odpowiednim ubezpieczeniu - każda polisa powinna zawierać ubezpieczenie kosztów leczenia, transportu i ratownictwa górskiego oraz ubezpieczenie NWW i OC. Więcej informacji o ubezpieczeniach turystycznych znajdziecie tutaj. Cena polisy zależeć będzie również od celu Twojego wyjazdu (zwiedzanie i trekking, via ferraty czy sporty wysokiego ryzyka). Są rzeczy na których nie można oszczędzać i ubezpieczenie to bez wątpienia jedna z nich. Podróżuj świadomie!

Wybierając się na wypoczynek do krajów należących do UE lub EFTA warto również wyrobić kartę EKUZ. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego umożliwia korzystanie ma koszt NFZ z niezbędnych świadczeń zdrowotnych w czasie pobytu na terenie państwa członkowskiego. Warunkiem wydania karty jest ubezpieczenie zdrowotne. Wyrobienie karty w łódzkim oddziale NFZ zajęło nam dosłownie chwilę. Więcej informacji o karcie EKUZ i o tym jak można ją wyrobić znajduje się na stronie NFZ. 


Co trzeba zobaczyć będąc w Dolomitach? 


Tydzień to zdecydowanie zbyt mało czasu na pobyt w Dolomitach, ale od czegoś trzeba zacząć. Dosyć napięty plan sprawił, że prawie udało nam się dotrzeć we wszystkie miejsca, które chcieliśmy zobaczyć. Nie było wcale łatwo wybrać, ale na początek skupiliśmy się na miejscach znajdujących się w pobliżu Cortiny d’Ampezzo, a później także tych dalszych. Co ciekawe kiedy na nawigacji sprawdzaliśmy odległości między danymi miejscowościami okazywało się, że mimo, że do pokonania nie mieliśmy zbyt dużej odległości przez charakter trasy (zakręty, serpentyny, podjazdy i zjazdy) czas był nieco wydłużony. 


Tre Cime di Lavaredo/ Drei Zinnen


Tre Cime di Lavaredo to symbol i prawdziwa wizytówka Dolomitów. Niesamowite zdjęcia z tego miejsca były po części impulsem do naszej podróży. Słynne na cały świat trzy główne szczyty Cima Ovest, Cima Grade i Cima Picola oraz dwa mniejsze Punta di Fride i Piccolissima co roku przyciągają tłumy turystów z całego świata. 

Choć wjazd pod Rifugio Auronzo z którego zaczyna się wędrówka kosztuje 30 € to chętnych nie brakuje. Dla osób, które nie mają własnego auta jest możliwość wjazdu autobusem (4 Euro/os) lub opcja zupełnie bezpłatna dojście pieszo do schroniska. Droga zajmie Ci trochę ponad godzinę, a widoki będę bezcenne. Później jest już tylko lepiej, trekking 9 kilometrowy zajmie Ci około 5-6 godzin. Ale nie warto się tu spieszyć, tylko nacieszyć oczy. Zdecydowanie trzeba zabrać dużą kartę pamięci do aparatu i zapasowe akumulatorki!






Jezioro Sorapis 


Wędrówka do jeziora zajmie Ci około 2 godzin przyjemnego spaceru, a w niektórych miejscach pojawią się łańcuchy czy drabinki. Taka namiastka Tatr w Dolomitach! Na miejscu zachwyci Cię nieprawdopodobny kolor wody i to nie jest zasługa żadnego programu do obróbki zdjęć. To jedno z tych miejsc, gdzie widok dosłownie odbiera Ci mowę i gdzie natura naprawdę poszalała. Dookoła jeziora prowadzi szlak, ale w jednym miejscu trzeba zachować ostrożność. Malowniczość w skali od 1 do 10 określamy na 15! To jedno z piękniejszych miejsc jakie widzieliśmy!


 





Jezioro Braies/ Pragser Wildsee


To miejsce, które po raz pierwszy zobaczyliśmy na Instagramie i od razu wiedzieliśmy, że musimy je zobaczyć na własne oczy. Z racji tego, że do jeziora można praktycznie podjechać samochodem jest to bardzo popularne miejsce. Wystarczy jednak przyjechać albo wczesnym rankiem albo już popołudniem, żeby uniknąć największych tłumów. Co robić na miejscu oprócz przejścia jeziora dookoła? Największą atrakcją i znakiem rozpoznawczym Jeziora Braies jest rejs łódką (pod warunkiem, że nie boisz się wody jak nasza damska połowa ;))






Seceda 


Ta niepozorna i wcale nie najwyższa góra Dolomitów wciąż przyciąga fotografów z całego świata. Wszystko przez postrzępione olbrzymie szczyty i charakterystyczną grań, która czasem zatrzymuje chmury tworząc przy tym niesamowite widowisko. Żeby móc usiąść w tym miejscu warto było jechać 2 godziny z Cortiny. Ze szczytu przegoniła nas burza, a w ciągu kilku minut góra skryła się za mgłą. 

Seceda położona na wysokości 2519 m n.p.m. w masywie Odle oferuje wspaniały widok na całe Dolomity i góry Południowego Tyrolu. Zimą staje się prawdziwym rajem dla narciarzy. Na szczyt można wjechać kolejką, koszt 30 Euro/os. To były bardzo dobrze wydane eurasy ;)








Prato Piazza/ Plätzwiese


Fenomenalne widoki, krótka wędrówka do schroniska. Cisza, spokój i na deser pyszna kawa. Pierwotnie ostatniego dnia mieliśmy jechać do Wenecji, ale jednak postanowiliśmy wybrać się na krótki trekking przed drogą powrotną. No i to była najlepsza decyzja - sorry Wenecja! 

Hala położona na wysokości 2000 m n.p.m. skradła nasze serca już od pierwszego wejrzenia. Zresztą, co tu dużo pisać zobaczcie sami zdjęcia i będziecie wiedzieć o czym mowa!

My wybraliśmy się jedynie do Rifugio Vallandro, ale to oczywiście tylko jedna z opcji jak dobrze spędzić dzień w tej okolicy. Co ciekawe po drodze mijało nas bardzo dużo osób na rowerach, gdybyśmy wiedzieli wcześniej, że można je wypożyczyć chętnie byśmy także pojeździli. 








Szlak dookoła Cinque Torri 



To propozycja na raczej krótką wędrówkę. Niesamowite jest to, że do niektórych, wysoko położonych schronisk można dojechać samochodem i ruszyć w dalsza drogę. Na Cinque Torii wybraliśmy się w deszczowy dzień, kiedy za nic w świecie nie chciało przestać padać. Być może dlatego spotkaliśmy w okolicy schroniska tylko jedna parę, a potem cały szlak był tylko nasz. Przyznajemy, ze Dolomity w deszczu też nam się bardzo podobają!







Tofana di Rozes


Wędrówka dookoła Tofan znajduje się w ścisłej czołówce ulubionych szlaków! Nasza najdłuższa trasa dostarczyła nam wielu emocji, zaczynając od wyprowadzenia nas w pole przez nawigację, poprzez jeszcze sporo śniegu na szlaku i baaardzo dużo zostawiające do życzenia oznaczenia, a kończąc na przeprawianiu się przez rzekę! Pogoda choć na początku nie była korzystna, ale po pewnym czasie spojrzała na nas łaskawszym okiem i zza chmur wyszło słońce. To był zdecydowanie jeden z tych dni, które będziemy wspominać na stare lata! 










Passo Pordoi/ Pordoijoch

Przełęcz Pordoi położona na wysokości 2239 m n.p.m znajduje się w okolicy grupy Selle, a je najwyższym szczytem jest Piz Boe. 

Z Przełęczy można wjechać kolejką na Sass Pordoi 2950 m n.p.m lub wybrać się na trekking do pobliskich schronisk. Na szlaku spotkaliśmy tylko kilka osób, aż się wierzyć nie chce!

Ciekawostką jest fakt, że ta przełęcz kilkukrotnie znajdowała się na trasie słynnego wyścigu kolarskiego Giro d Italia.








Passo Giau


Passo Giau to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w Dolomitach. Z przełęczy położonej na wysokości  2236 m n.p.m. rozpościera się fenomenalna panorama na wszystkie strony świata między innymi na Colle, Santa Lucia, Selle, Piz Boe i Tofane.

Gdziekolwiek nie spojrzysz dookoła otaczać Cię będą góry. Nie tylko widoki będą niezapomniane, ale także kręta droga, którą trzeba pokonać. Osoby z chorobą lokomocyjna nie będą miały łatwo, bowiem do pokonania jest aż 29 zakrętów.

W planach mieliśmy krótki trekking w okolicy Passo Giau, ale zbliżająca się burza zweryfikowała nasze plany. Samo życie!








Kościół Santa Maddalena w Dolinie Val di Funes


Val di Funes to prawdziwa perełka w Dolomitach i właśnie dlatego dolina ta uznawana jest za jedną z najbardziej malowniczych. Znana jest również z niezwykłego położenia kościółka św. Magdaleny nad którego wieżą góruje masyw Odle z bardzo charakterystycznymi białymi szczytami.

Mały, biały kościółek na tle masywu robi niesamowite wrażenie. Nie było łatwo go znaleźć, ale ostatecznie się udało. W planach chcieliśmy zobaczyć go w promieniach zachodzącego słońca,  pogoda tego dnia miała inne plany. Więc uciekając przed deszczem zrobiliśmy kilka zdjęć troszkę się gimnastykując przed płotem z kolczastym drutem.






Podsumowanie 

I w ten oto sposób dotarliśmy do końca. To prawdopodobnie nasz najdłuższy tekst na blogu - będziemy bardzo wdzięczni, jeśli puścicie go dalej w świat. Być może przyda się komuś, kto planuje wybrać się na trekking w Dolomity. Być może zainspiruje kogoś do tego, żeby chwilowo rzucić wszystko i jechać w Dolomity! Być może ułatwi podjęcie decyzji czy warto jechać w Dolomity?

Warto, warto, warto!!! My już myślimy kiedy znowu tam jechać, bo to dopiero początek naszej włoskiej przygody!!


Jeśli macie jakieś pytania/uwagi/sugestie/spostrzeżenia dotyczące trekkingu w Dolomitach piszcie śmiało w komentarzach. Podzielcie się swoimi doświadczeniami, będzie nam bardzo miło!


7 komentarze:

  1. Wow! Nieziemsko piękne miejsca <3 super to opisaliście i nie zapomnieliście o wielu poradach praktycznych. Po prostu super. Nie jestem mistrzynią wspinaczki i nie poruszam się sprawnie w górach, ale sądzę że znalazło by się tam dla mnie wiele ciekawego. A zwłaszcza relaks i piękne plenery fotograficzne. Super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Północy Włoch nie znam w ogóle, ale wpis jest bardzo zachęcający. Kto wie może mnie kiedyś poniesie w Dolomity? Bardzo przydatny tekst.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne miejsca i piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale tam jest! Aż zatęskniłam za podróżami w te rejony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, Świetna wyprawa i bardzo ciekawa relacja :) jako ze niedawno zrodzil mi sie pomys na trekking w Dolomitach mam kilka pytan - czy na nocleg zawsze wracaliście do namiotu, który rozbiliscie na polu campingowym, czy zdarzały sie tez noclegi w schroniskach przy szlakach? Czy jest tam możliwość zeby ruszyć z całym dobytkiem i przez kilka dni nie schodzić z gór, tylko nocować przy szlaku w namiocie lub schroniskach? Bede wdzięczny za wskazówki :) dzięki. Wojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Wojtek, my akurat zawsze wracaliśmy na Camping w Cortinie d'Ampezzo, ale trekking od schroniska do schroniska jest jak najbardziej możliwy w Dolomitach. Natomiast jeżeli chodzi o rozbijanie namiotów przy szlaku to nie wiemy czy jest to do końca legalne. Nie mieliśmy tego w planach podczas naszego wyjazdu, więc nie dopytywaliśmy o to, a nie chcielibyśmy wprowadzić Ciebie w błąd niepotwierdzonymi informacjami. :) Pozdrawiamy :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

 

INSTAGRAM