Co robić gdy dopadnie Cię kryzys na szlaku?

Pomysł na ten tekst pojawił się podczas naszego ostatniego wyjazdu w Tatry. A ponieważ, jak wiecie, był to wyjazd spontaniczny, kondycja co niektórych pozostawiała niestety wiele do życzenia, ale przecież dobrze wiemy jak przygotować się do wyjazdu w góry ;) 






Prawie nieprzespana noc (z wrażenia, że udało się jednak pojechać :D), kilkugodzinna podróż i ciężki plecak dały się we znaki. I tak idąc na szarym końcu i ciągle goniąc współtowarzyszy, których motorki w tyłkach włączone były na najwyższe obroty, miałam dużo czasu na przemyślenia. O tym, że nie zawsze jest lekko i przyjemnie wie każdy, kto jeździ w góry po to, żeby po nich chodzić ;) Bo kryzys na szlaku może zdarzyć się każdemu: młodszemu czy starszemu, kobiecie czy mężczyźnie, doświadczonemu piechurowi czy debiutującemu turyście. Nie ma na to żadnej reguły. Słabsza dyspozycja dnia, niesprzyjająca pogoda, zmęczenie fizyczne to tylko przykładowe czynniki, które mogą wywołać kryzys na szlaku. Co wtedy zrobić i jak się zachować?

Przede wszystkim nie panikuj, nie denerwuj się - to najgorsze co możesz zrobić. Weź kilka głębokich oddechów, naciesz oczy niezwykłymi widokami, delektuj się ciszą, spokojem i pięknem otaczającej Cię przyrody. W czasie takiego odpoczynku możesz robić niezliczoną ilość zdjęć, żeby na chwilę zająć swoje myśli czymś innym. 

Miej swoje tempo, nie oglądaj się za innymi. Ja częściej oglądałam plecy moich towarzyszy niżeli się za nimi oglądałam ;) Ale lepiej iść własnym, stałym tempem niż przyspieszyć tylko po to, by zaraz się zatrzymać. Warto choćby małymi kroczkami iść wciąż przed siebie do celu. Co konsekwentnie czyniłam ;)

Podczas przerw dobrze jest napić się ciepłego napoju. My bardzo lubimy i na każdym szczycie popijamy herbatę, która jest dobra na każą porę roku. W ciepły dzień gasi doskonale pragnienie, a w chłodny rozgrzewa. Warto mieć przy sobie napój izotoniczny, który uzupełni wypłukane z organizmu minerały. O piciu dużej ilości wody podczas wysiłku fizycznego nie wspominamy, bo to oczywista oczywistość.

"Powera" do dalszej wędrówki zapewni Ci kawałek czekolady, batona czy żel energetyczny. W górach słodkości można podjadać bez większych wyrzutów sumienia :D Czekolada ma dużą wartość energetyczną i magiczne właściwości poprawiania nastroju. Nie dość, że zawiera w sobie magnez to w pakiecie dochodzą jeszcze endorfiny szczęścia. Smakołyki z tubki dostarczą organizmowi potrzebnej energii, zwiększą jego wydajność i opóźnią zmęczenie mięśni. Przy wyborze warto zwrócić uwagę na jak największą ilość węglowodanów, które dostarczą bardzo dużo energii w krótkim czasie.

Jeśli podczas wędrówki dokuczają Ci skurcze może to świadczyć o niedoborze magnezu. Aby temu zapobiec warto pomyśleć przed wzmożonym wysiłkiem fizycznym o suplementacji tym pierwiastkiem, co przyczyni się do prawidłowego funkcjonowania układu mięśniowego. Można łykać magnez w postaci ogólnodostępnych kapsułek albo rozpuścić sobie musującą tabletkę w wodzie.

Podczas kryzysu na szlaku nieoceniona jest pomoc towarzyszy wędrówki. My pomagamy sobie nawzajem motywującym słowem, podaniem ręki albo ulubionym hasłem: to już tu, zaraz za tym zakrętem, nawet jeśli nie do końca jest to zawsze prawdą ;)

Jeżeli czujesz, że nie dasz rady przejść zaplanowanej trasy skróć ją, żeby nie zastała Cię noc podczas wędrówki. To żaden wstyd zawrócić albo zmienić trasę i szybciej zejść ze szlaku. Góry nigdzie nie uciekną. Nie warto ryzykować i narażać się na niebezpieczeństwo. Zwłaszcza przy schodzeniu trzeba uważać podwójnie, bo kiedy zmęczenie daje nam się we znaki trudno o koncentrację.

Tak naprawdę wszystko mówiąc kolokwialnie siedzi w naszych głowach. Niezwykle ważną rolę ogrywa nasza psychika. Nie zniechęcaj się pierwszymi trudnościami, bo nie od razu Rzym zbudowano! Każdy może mieć chwilę słabości, którą po prostu trzeba pokonać. Często w chwilach słabości rozmawiamy o sportowcach, którzy podczas każdego treningu wylewają hektolitry potu, zmagają się ze swoimi słabościami i w porównaniu do ich wyczynów nasz wysiłek to tylko lekka rozgrzewka. 

Reasumując kryzys na szlaku jest poniekąd wpisany w górską wędrówkę. Ale tylko od Ciebie zależy czy go pokonasz i czy po zdobyciu swojego celu będziesz miał niesamowitą satysfakcję, że udało Ci się go osiągnąć i przezwyciężyłeś swoje słabości. Ciesz się każdą chwilą spędzoną na górskim szlaku!



4 komentarze:

  1. "o niedoborze lub braku magnezu" - proponuje zostawić sam niedobór. Wydaje mi się, że braku tego pierwiastka byśmy żywi nie doczekali:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najgorsze uczucie gdy pomyślimy "jestem słaby, nie dam rady dojść/wrócić do samochodu"...

    OdpowiedzUsuń
  3. "miej swoje tempo" - ja bym jeszcze dodała STAŁE tempo :)
    nie ma nic gorszego jak podkręcanie czy szarpanie tempa
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na mnie najlepiej działa chałwa. Nie dość że daje kopa na dłużej to jeszcze zapobiega procesom katabolicznym :) Polecam

    OdpowiedzUsuń