Pomysł na weekend w Pieninach

Zielono nam to pierwsza myśl, która kojarzy nam się z ubiegłoroczną wycieczką w Pieniny. Ale zanim tam trafiliśmy minęło trochę czasu. Sami nie wiemy czemu, ale jakoś nie było nam po drodze w tamten rejon. W przeciwieństwie do niedaleko położonych Tatr trasy są tu zdecydowanie krótsze i mniej wymagające, dlatego często na szlaku można spotkać całe rodziny, nawet z kilkuletnimi dziećmi. A jeśli dodamy do tego jeszcze imponujące widoki to mamy odpowiedź dlaczego rocznie Pieniński Park Narodowy odwiedza 600 tysięcy turystów rocznie! Co zatem warto zobaczyć w Pieninach? Zobaczcie najpierw na zdjęciach, a potem na żywo :)


Trzy Korony

To chyba najpopularniejszy i najchętniej odwiedzany przez turystów pieniński szczyt. Aby dostać się na platformę widokową z której przy dobrej widoczności można podziwiać między innymi przełom Dunajca, a także Tatry czy Gorce ostatnie metry trzeba przejść metalowymi schodkami. Wszytko ładnie i pięknie, ale niestety jest to miejsce w którym zwłaszcza w sezonie można utknąć w całkiem niezłej kolejce! Tutaj idealnie sprawdza się stare greckie przysłowie: "Aby tego uniknąć warto wyjść wczesnym rankiem na szlak." :-P My wyruszyliśmy żółtym szlakiem  z Krościenka. Droga na szczyt to w miarę łagodne leśne ścieżki, które dopiero pod koniec zamieniają się w strome, delikatnie kamienisty szlak. 










Sokolica

Reliktowa sosna, która znajduje się na szczycie Sokolicy liczy sobie już ponad 500 lat jest prawdziwym znakiem rozpoznawczym i wizytówką Pienin. Jej zdjęcia znajdziemy w wielu przewodnikach, albumach czy na kartkach pocztowych. Aby ujrzeć ją na własne oczy trzeba najpierw pokonać tzw. Sokolą Perć, którą wytyczył ks. Gadowski twórca słynnej tatrzańskiej Orlej Perci. Jest to końcowy odcinek szlaku i niezbyt długie, ale dosyć ostre podejście, które ułatwiają metalowe barierki i schody. Ale sama sosna to nie jedyna atrakcja, która czeka na nas na szczycie! Jest to kapitalny punkt widokowy na przełom Dunajca i całe Pieniny, ale także na Tatry Bielskie i Wysokie. Wiele osób wybiera się na Sokolicę, aby właśnie tam podziwiać niezwykłe wschody i zachody słońca. Na szlaku znajdziemy wiele urozmaiceń w postaci drabinek, łańcuchów i drewnianych schodków, które są nie lada atrakcją dla każdego małego i nie tylko turysty :) Ze względu na swoje atrakcyjne położenie, droga na Sokolicę zajmuje około dwóch godzin, spacerkiem dojdziemy zarówno z Krościenka jak i z nieopodal położonej Szczawnicy. 







Wąwóz Homole i Wysoka

Wąwóz Homole to kolejna atrakcja i wyjątkowe miejsce znajdujące się w Małych Pieninach położone we wsi Jaworki. Wąwóz ten uznawany jest przez wielu za najpiękniejszy w Polsce. Bez wątpienia duże wrażenie robią wysokie (sięgające do 120 metrów) wapienne skały znajdujące się po obu stronach wąwozu. Potok Kamionka płynący wąskim dnem doliny towarzyszy nam przez całą wędrówkę i zdecydowanie nam ją umila. Będąc tak blisko koniecznie trzeba wybrać się na najwyższy szczyt Pienin Wysoką! Ze względu na spacerowy charakter wyprawy do Wąwozu możemy tu spotkać mnóstwo rodzin z dziećmi.









Wysoka (inna nazwa Wysokie Skałki) to najwyższy szczyt Pienin położony na granicy polsko-słowackiej, który jest zaliczany do Korony Gór Polski, chociaż nie jest tak bardzo popularna jak chociażby Trzy Korony czy Sokolica. Ale widokowo wcale nie jest od nich gorsza! Przy dobrej widoczności z Wysokiej można podziwiać Pieniny, Tatry i Beskid Sądecki. My wspominamy tę wycieczkę szczególnie, ponieważ oglądając Tatry ze szczytu dojrzeliśmy szalejącą burzę przed którą uciekaliśmy do samych Jaworek z których rozpoczęliśmy swoją podróż.





Burza nad Tatrami


Spływ Dunajcem

To niewątpliwie jedna z największych atrakcji, która czeka na Ciebie w Pieninach! Już samo wejście na tratwę flisacką, która jest zbudowana z pięciu związanych ze sobą drewnianych elementów to niesamowite przeżycie, zwłaszcza kiedy pomyślisz, że spędzisz tam najbliższe dwie lub trzy godziny, a woda to nie jest Twój ulubiony żywioł. Pocieszający może być też fakt, że od przeszło 180 lat na trasie spływu nie zanotowano ani jednego śmiertelnego wypadku. Flisak zanim zdobędzie uprawnienia do przewożenia turystów musi odbyć cały cykl szkoleń, który trwa minimum osiem lat i konieczne jest także zdanie egzaminów. Znajdujące się z przodu gałązki świerkowe chronią przed dostaniem się wody do łódki, kiedy trzeba pokonać wyższe fale na rzece. Ale spokojnie, po kilku minutach można się przyzwyczaić do lekkiego kołysania i z każdą minutą jest już tylko piękniej, bowiem trasa prowadzi przez niezwykle malownicze zakątki Dunajca. Flisacy podczas spływu opowiadają legendy związane z powstaniem tego wyjątkowego miejsca i anegdoty, a także pokazują najciekawsze miejsca na trasie. Wszelkie informacje dotyczące spływu znajdziesz klikając na stronę Polskiego Towarzystwa Flisaków Pienińskich na Dunajcu. 



Trzy Korony widziane podczas spływu Dunajcem






Tak właśnie wyglądały nasze trzy dni w Pieninach, gdzie naszą bazą wypadową było Krościenko, które mamy wrażenie nie jest aż tak bardzo popularne jak Szczawnica i gdzie jest mniej ludzi, co jest dla nas niewątpliwą zaletą. Krościenko oferuje całkiem sporo szlaków i właśnie tam można zjeść przepyszne lody, których smak S pamiętała odkąd była tam ostatnim razem, czyli jakieś 15 lat temu. Jeśli szukacie miejsca, które oferuje naprawdę niesamowite widoki i nie wymaga przy tym zbyt dużo wysiłku koniecznie wybierzcie się w Pieniny! A jeśli tak byliście podzielcie się w komentarzach swoimi ulubionymi miejscami :)


4 komentarze:

  1. Spływ Dunajcem zaliczony, Trzy Korony i Sokolica zaliczone, wąwóz Homole zaliczony, została tylko Wysoka, ale to może następnym razem ;) Majówka udana, dzięki za wskazówki Góromaniacy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Udało mi się przejść klasyk pieniński tuż przed majówką i szczerze mogę polecić każdemu wejście na Sokolicę i Trzy Korony. Turystów w tym okresie minąłem niewielu, na Trzech Koronach dobre 15 minut byłem sam i mogłem zachwycać się niesamowitymi widokami. Wędrówka warta przejścia zwłaszcza przy dobrej pogodzie, ze względu na widoki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, kilka dni przed długim weekendem to idealny czas, żeby uniknąć tłumów na szlaku :)

      Usuń