Kjerag, czyli słynny kamień zaklinowany nad przepaścią zdobyty!


Zaklinowany między skałami ogromny kamień z pewnością potrafi wzbudzić różne reakcje i skrajne emocje - od zachwytu i podziwu przez zdziwienie oraz niedowierzanie aż po strach. Już same zdjęcia z tego niezwykłego miejsca u niektórych mogą powodować niezły zawrót głowy! Różne są również reakcje ludzi, którzy po kilku godzinach wędrówki docierają na miejsce. Niektórzy w ciszy i spokoju, ale jednak z bezpiecznej odległości podziwiają kamień, inni przełamują swoje lęki i obawy i decydują spróbować wejść na tzw. "kulkę", a kolejni od początku idą na Kjeragbolten, żeby na własnej skórze przekonać się czy serducho na głazie bije szybciej. 




Kjerag, Preikestolen i Trolltunga to trzy norweskie punkty obowiązkowe w trakcie zwiedzania Skandynawii, największe atrakcje i miejsca, które z pewnością należy zaliczyć do tych z serii Must See! Dzisiaj chodźcie z nami na zaklinowany między skałami ogromny głaz! 

Droga na Kjerag zaczyna się przy malowniczo położonej restauracji Øygardstøl. Jak mówił Michał, nasz przewodnik i słynny już ze swojego wyczynu "Człowiek - plecak", droga na kulkę w skrócie to trzy podejścia i dwa zejścia. Wydawać by się mogło,  że to taka bułka z przysłowiowym masłem, ale już na starcie dostajemy zadyszki, bo początek to ostre podejście pod górę.  










Niektóre miejsca ubezpieczone są łańcuchami, które przydają się zwłaszcza w deszczowe dni kiedy skały są śliskie. W naszym przypadku okazały się bardziej pomocne w niektórych miejscach przy zejściu. Po pokonaniu podejść dochodzimy do płaskowyżu, gdzie niezwykłe wrażenie robią na nas surowe skały, niesamowita przestrzeń i z każdej strony otaczające nas góry.





Na otwartej przestrzeni porywisty wiatr daje się we znaki nie tylko podczas wędrówki, ale także podczas robienia zdjęć - musieliśmy się trochę nagimnastykować, żeby nie wyglądać jak ludki Michelin, ale efekt oceńcie sami ;)





Wreszcie po dobrych dwóch godzinach docieramy na Kjerag, górę położoną na wysokości 1100 m n.p.m. Następnie udajemy się na popularny uskok z przepaścią 984 metrów i osławionym, zaklinowanym głazem. Kjeragbolten to kamień o objętości pięciu metrów sześciennych, który w przeszłości zostawił tam lodowiec. 






Ale nasza wyprawa nie skończy się przecież tylko na podziwianiu kamyka! Na własnej skórze przekonamy się czy na głazie serducho bije mocniej i czy jest tam wystarczająco dużo miejsca dla dwóch osób. Aby jednak zrobić sobie nietuzinkowe zdjęcie swoje trzeba odstać w kolejce, na szczęście tego dnia nie jest ona zbyt duża i po kilku minutach przychodzi pora na naszą sesję! Mówi się, że najtrudniejszy pierwszy krok i żeby wejść na głaz trzeba go właśnie zrobić! Potem jest już tylko satysfakcja, radocha i jednocześnie frajda i spokój. Okazuje się, że na kamyku serce bije szybciej i można tam nie tylko stanąć czy posiedzieć, ale także sobie poleżeć i wykorzystać chwilowe promienie słoneczne, ale to wersja dla bardziej odważnych ;) Z wrażenia nawet nie spoglądaliśmy w dół, a każdy krok na kamieniu przemyślany był dwa razy. No i jest tam wystarczająco dużo miejsca dla dwóch osób, a może nawet jeszcze dla kolejnych dwóch :)














A Michał, nasz przewodnik, odpoczywał tak! :)



Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, przed nami nie tylko powrót do busa, ale także kilka godzin jazdy do kolejnego campingu. Droga powrotna wiedzie tym samym szlakiem, tylko ilość podejść i zejść była na szczęście proporcjonalnie odwrotna ;)






Tym sposobem nasza wspólna wędrówka na Kjerag dobiegła końca. Jak Wasze wrażenia? :) Staliście kiedyś na słynnym kamieniu albo chcielibyście to zrobić w przyszłości? Piszcie śmiało! :)

Jeśli planujesz wyjazd do Norwegii dobrze trafiłeś!  Na hasło: GOROMANIACY100 otrzymasz 100 zł zniżki na wszystkie norweskie wyprawy, które oferuje Apetyt na Świat. Niezależnie od tego, którą wycieczkę wybierzesz to na pewno będzie niesamowita przygoda z mnóstwem zjawiskowych widoków :)


3 komentarze:

  1. I jak z tym serduchem? Na kamyczku bije mocniej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie powspominac patrzac na Wasze zdjecia... Bylismy pozna wiosna, kiedy w gorach zalegalo jeszcze troche sniegu. Ja wiedzialam ze na bank nie wejde z moim vertigo, Rafi chcial ale pizgalo tak mocno ze nie bylo opcji, zeby tam wszedl :-) Ale wedrowka byla bardzo satysfakcjonujaca wiec nie plakalismy ze nie bedziemy mieli TEGO zdjecia
    Ogolnie w sensie miejsca bardziej nam sie podobalo Preikestolen, bo bylismy tam wieczorem (zero turystow) i spedzilismy noc pod namiotem na klifie. powyzej. Troltunga nastepnym razem !

    OdpowiedzUsuń