Dolina Gąsienicowa, Czarny Staw i Przełęcz Karb

Dolina Gąsienicowa to jedna z najpiękniejszych i co za tym idzie jedna z najpopularniejszych tatrzańskich dolin. Otaczające ją szczyty wzbudzają nie tylko zachwyt, ale również respekt do gór. Granaty, Kozi Wierch, Kościelec, Świnica czy Kasprowy o każdej porze roku prezentują się wspaniale. I zdecydowanie chce się tam wracać. Dolina może być celem samym w sobie, ale także początkiem dalszej wędrówki. To jedno z naszych ulubionych miejsc, bardzo lubimy tu wracać.



To był ciepły i słoneczny dzień, w głowach pojawiła się myśl, że aż szkoda, że taka pogoda nie dopisała nam podczas naszego górskiego pleneru, kiedy to chmury zasłoniły górskie szczyty. Ale i tak było pięknie, to była niezwykła przygoda, a tutaj znajdziecie zdjęcia z tego dnia. Wędrowanie w strojach ślubnych i pozowanie do zdjęć to wbrew pozorom wcale nie jest takie łatwe zadanie. Zmęczenie dało nam się we znaki, dlatego następnego dnia w planach mieliśmy niezbyt długą i raczej mało wymagającą trasę. Do schroniska ruszyliśmy z Kuźnic przez Dolinę Jaworzynki.




W Murowańcu było dosyć sporo ludzi, więc szybko zjedliśmy obiad i poszliśmy nad Czarny Staw Gąsienicowy. Dobrze czasem tak po prostu posiedzieć, nigdzie się nie spieszyć i nacieszyć oczy widokami. Zdecydowanie można w takich okolicznościach przyrody naładować akumulatory. I to teoretycznie był cel naszej wycieczki. Ale świadomość, że wyżej widoki będą jeszcze lepsze zmobilizowała nas do ruszenia czterech liter i zdobycia Karbu.









Ruszamy więc po kamiennych schodkach czarnym szlakiem na Karb i już po chwili zatrzymujemy się, żeby podziwiać widoki. Czarny Staw z innej perspektywy prezentuje się  również zjawiskowo. Wspominamy także nasze wakacyjne zejście z Zawratu do Murowańca, tutaj zobaczycie relację.









Kiedy znajdujemy się na zboczach Małego Kościelca okazuje się, że to nie koniec pięknych widoków. Przed nami widzimy Kasprowy Wierch, a jeszcze dalej tatrzański klasyk, czyli Giewont.




Kiedy docieramy do celu, w głowach pojawia się myśl "może jeszcze Kościelec"? Ale było już dosyć późno, słońce schowało się za chmurami, a wiatr chciał urwać głowy, więc zrezygnowaliśmy. Góra nie ucieknie, a my przynajmniej będziemy mieć okazję, żeby wrócić i zdobyć Kościelec.






Wracamy do Murowańca szlakiem i wciąż cieszymy oczy tymi widokami. Wędrowka na Karb i droga powrotna trwa zdecydowanie więcej niż podają szlakowskazy, bowiem co chwila zatrzymujemy się, żeby zrobić zdjęcia. Ale sami zobaczcie, że warto! Widoki są naprawdę niesamowite. Po drodze mijamy Parę Młodą w strojach ślubnych, która tego dnia miała swój górski plener :) 











Na chwilę zatrzymujemy się przy Zielonym Stawie, który jest największym jeziorem Zielonej Doliny Gąsienicowej i jednocześnie ósmym pod względem wielkości jeziorem polskich Tatr. Później dochodzimy do łączenia szlaku czarnego ze Świnickiej Przełęczy, która również znajduje się na naszej liście szczytów do zdobycia. Mamy nadzieje, że w tym roku nadrobimy zaległości.





Wycieczka na Karb to naprawdę bardzo przyjemna trasa, my wybraliśmy opcję startu z Czarnego Stawu Gąsienicowego i powrót przez Zieloną Dolinę Gąsienicową. Można oczywiście iść w przeciwnym kierunku, wtedy podejście na Karb będzie łagodniejsze i dłuższe, natomiast zejście krótsze, ale bardziej męczące. Niezależnie od tego, który szlak wybierzecie niesamowite widoki są gwarantowane - oczywiście przy sprzyjającej pogodzie :)




0 komentarze:

Prześlij komentarz