Cześć na szlaku!

Na szlaku, w drodze do schroniska czy na szczycie często słychać górskie pozdrowienia. Obecnie niestety "cześć", "siema" czy "dzień dobry" mówi coraz mniej turystów. Kiedy w latach dziecięcych jeździliśmy z rodzicami w góry na każdym kroku słyszeliśmy te miłe słowa. S. czekała nawet z niecierpliwością na jakiegoś przystojniaka, który odpowie uśmiechem na jej przywitanie :)




Bezinteresowne, szczere i naturalne pozdrowienia na górskim szlaku mają zarówno swoich przeciwników jak i zwolenników. My dostrzegamy w tym zwyczaju jednak więcej pozytywów. Co prawda kiedy idziesz zdyszany i zmęczony pod górę i skupiasz się na drodze czasem ciężko wykrzesać z siebie choć trochę chęci na powitanie. Ale takie górskie cześć zbliża nas turystów, odwzajemniony uśmiech dodaje otuchy, a pocieszenie, że już niedaleko do celu dodaje skrzydeł. Niekiedy pozdrowienia innych przerywają miłą rozmowę z współtowarzyszami drogi, ale chociażby z szacunku warto poświęcić dosłownie chwilkę na to, żeby odpowiedzieć. Przecież wszyscy na szlaku cieszymy się chwilą, otaczającymi nas górami i widokami i tą radością powinniśmy się dzielić z innymi. W pewnym sensie jesteśmy jedną, wielką, górską rodziną i powinniśmy trzymać się razem :)

Zwykle „dzień dobry” może być czasem pretekstem do początku niejednej, ciekawej znajomości. Kiedyś w drodze na Babią tak właśnie zaczęła się nasza rozmowa z pewnym turystą, którą zaczęliśmy w Zawoi i nim się obejrzeliśmy byliśmy już w schronisku na Markowych Szczawinach. Niby nic, a taką zwykłą rozmową w trakcie drogi możemy czasami pomóc komuś, kto ma kryzys formy lub wędruje sam i potrzebuje się do kogoś odezwać.

Komunikacja na szlaku może również bardzo ułatwić podróżowanie. Oprócz zwykłych pozdrowień czasem można ostrzec przed ciężkim odcinkiem drogi lub innymi utrudnieniami na szlaku. Albo najzwyczajniej uspokoić turystów z naprzeciwka, że do schroniska już niedaleko. Dziękujemy też panu który robił nam tradycyjne zdjęcie przed schroniskiem na Lipowskiej i polecił nam pierogi domowej roboty z jagodami, które do dziś wspominamy :) Kiedyś będąc na Pilsku usłyszeliśmy marudzenie małego chłopca, któremu tata obiecał spotkanie na szlaku niedźwiedzia. Kiedy rozczarowany chłopiec nie chciał iść dalej, wtedy do akcji wkroczyliśmy my i zaczęliśmy opowiadać jakie to niedźwiedzie mijaliśmy godzinę drogi stąd. Ojciec ledwo nadążając za synem uśmiechnął się do nas z wdzięcznością. 
Nie bójmy odezwać się do innych. 
Pomóżmy, wesprzyjmy albo zwyczajnie podzielmy się radością z możliwości spędzenia czasu w górach :)

Do zobaczenia na szlaku!

PS Zdarzyło Wam się kiedyś jechać na rowerze i też kogoś pozdrowić? O tym, jak obecnie wygląda zwyczaj pozdrawiania się wszystkich miłośników dwóch kółek napisał Łukasz, autor Rowerowych Porad :)



6 komentarze:

  1. Pozdrawianie się na szlakach to naprawdę miły zwyczaj i mam nadzieję, że nigdy tak do końca nie zaniknie :) Niedawno pod Nosalem pewien starszy Pan był bardzo zadowolony z takiego zwykłego "Dzień dobry" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dzień dobry" nic nie kosztuje, a dzięki temu można sprawić, że ktoś się uśmiechnie :)

      Usuń
  2. Kiedyś w Bieszczadach w czasie wakacji :)

    Schodzimy sobie z Caryńskiej i mówimy jakiejś grupie cześć. Odchodzimy od nich trochę dalej i słyszymy... "Kto to był ? Znają nas ? eee - niemożliwe" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam.Jakbym słyszał moją Szanowną małżonkę-tak samo zapytała:a kto to jest?Ukłony dla wszystkich Góromaniaków i nie tylko-ahoj Przygodo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od roku już ciągle każdej napotkanej osobie mówię pierwsza dzień dobry, czy cześć i oni (mimo, że niektórzy zieloni w sprawach chodzenia po górach) zawsze mi odpowiadają. To daje taką pozytywną energię i aż chce się jeszcze wyżej wejść :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka była kiedyś zasada, że Cześć mówił pierwszy ten kto schodził z góry ale teraz to już chyba nieaktualne

    OdpowiedzUsuń