Zimowy Kasprowy Wierch i Dolina Gąsienicowa

Grudniowy wyjazd w Tatry był troszkę przedwczesnym prezentem świątecznym i urodzinowym. Z różnych przyczyn nie udało się nam pojechać latem w nasze ulubione góry, więc gdy tylko pojawiła się możliwość zimowego wyjazdu długo się nie zastanawialiśmy. Rok bez Tatr jest rokiem straconym, więc pojechaliśmy nadrobić zaległości! 

Pojechaliśmy na południe Polski w poszukiwaniu śniegu chcąc nacieszyć oczy zimowymi widokami, które według nas są bardzo urokliwe i trochę odpocząć. W tym roku zima w górach wyjątkowo dopisała, biały puch pięknie odśnieżał zarówno drzewa jak i szczyty. Dolina Gąsienicowa i Murowaniec to były nasze cele pierwszego dnia. Z racji, że na wyjeździe nie byliśmy sami chcieliśmy pokazać Paulinie i Łukaszowi jak najwięcej uroków zimowych Tatr, dlatego zdecydowaliśmy się na wjazd kolejką na Kasprowy Wierch. Słońce świeciło pięknie od samego rana wbrew prognozie i wiedzieliśmy jakie widoki czekają na nas na górze. Co ciekawe wydawało nam się, że w Tatrach zawsze jest mnóstwo ludzi, jednak tydzień przed świętami Bożego Narodzenia można było naprawdę odpocząć od tłumów i kolejek. 

Na Kasprowym  jesteśmy tak wcześnie, że na szczęście nie musimy się nigdzie spieszyć i spokojnie możemy nacieszyć oczy niezwykłymi widokami. Bo przecież nie zawsze trzeba w górach zdobywać najwyższe szczyty, ale można cieszyć się z małych, często niedocenianych rzeczy. 



W stronę Świnicy :)

I jak tu nie kochać gór? 

Piotrek: A następnym razem moi mili pójdziemy w drugą stronę, na Czerwone Wierchy :)

Widoki miód malina prawda? A malinówka w plecaku ;)

Razem możemy iść nawet na koniec świata :)

Piotrek jak zwykle ma swoje zabawki i swój świat :D 

Ciężko było przejść obok słupka obojętnie ;)

Zdjęcia same się nie zrobią :)

Zdjęcie z serii bardzo kocham moją żonę :D 
Backstage :D

Lecę, bo chcę :D

Można siedzieć i podziwiać godzinami!
Pełnia szczęścia <3

Snow is falling ;)

Jest śnieg, jest zabawa!
Ruszamy w stronę Murowańca, niezbyt uczęszczaną tego dnia wydreptaną ścieżką. Idąc tym szlakiem przypomniała nam się nasza sesja ślubna, którą mieliśmy właśnie schodząc z Kasprowego, a zdjęcia z niej możecie zobaczyć tutaj. Duża ilość śniegu sprawiła, że różne były formy schodzenia, dziewczyny zostały przy tradycyjnej wędrówce, natomiast chłopaki preferowali zjeżdżanie na swoich czterech literach. Zdecydowanie szybciej niż latem dochodzimy do Doliny Gąsienicowej, która w zimowej szacie prezentuje się po prostu fenomenalnie!





Szło nam się tak dobrze, że było nam mało i naszym towarzyszom też, więc stwierdziliśmy, że jeszcze nie idziemy do Murowańca i wybraliśmy się nad stary dobry Czarny Staw Gąsienicowy. 






Wreszcie naszym oczom ukazał się zamarznięty Czarny Staw i nie mogliśmy odmówić sobie, żeby nie wybrać się na jego środek. Na miejscu mijaliśmy tylko pojedyncze osoby, co było dla nas zaskoczeniem, ponieważ w sezonie zazwyczaj jest tu mnóstwo turystów. Nie spędzamy tam jednak zbyt dużo czasu, ponieważ zaczyna się robić zimno, a my zaczynamy marzyć o ciepłej zupie w schronisku. 






Zima w górach przy dobrej pogodzie potrafi być prawdziwie bajkowa. Niestety jedynym minusem tej pory roku jest krótki dzień, co niestety skutecznie ogranicza dłuższe wędrówki. I właśnie dlatego mimo, że dobrze nam w Murowańcu musimy się powoli zbierać do Kuźnic. 





Dochodzimy do Przełęczy między Kopami i do Kuźnic wybraliśmy się przez Boczań. W promieniach zachodzącego słońca podziwiamy Giewont i widoczną w oddali Babią Górę. Kiedy wsiadamy do busa za oknem jest już ciemno. 



Giewont z nietypowej perspektywy 


To był naprawdę bardzo przyjemny dzień, który rozpieszczał nas niezwykłymi zimowymi widokami. Dzięki temu, że zdecydowaliśmy się na wjazd kolejką zyskaliśmy więcej czasu na wędrówkę i nie żałujemy :)


5 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki! Pogoda bajka to zdjęcia łatwiej cyknąć :)

      Usuń
  2. Chillout i górska frajda w jednym. A do tego cud pogoda. Czego chcieć więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tylko, żeby dzień był dłuższy ;) ale faktycznie mieliśmy dużo frajdy :)

      Usuń
  3. Zazdroszczę. Ja na swoje Tatry muszę poczekać jeszcze miesiąc. Będzie mokro!

    OdpowiedzUsuń