Zwiedzamy Żywiec

Sierpień 2013
Skoro świt Pksem wybraliśmy się do Żywca. Tradycyjnie pierwsze miejsce do którego się udajemy to Informacja Turystyczna. Jak dotąd zawsze wskazówki i rady osób tam pracujących okazały się nam pomocne. Aż do wtedy...





Miła pani za biurkiem poleciła nam wycieczkę nad Jezioro Żywieckie. Oczywiście propagując zdrowy tryb życia poleciła abyśmy wybrali się pieszo, bo najbliższe miejsce gdzie można wygodnie usiąść, zjeść pyszne lody, a nawet wynająć rower wodny, jest pół godziny drogi wzdłuż jeziora z centrum... Po półtorej godzinie drogi przez plac budowy, oczyszczalnię wody i wzdłuż ruchliwej ulicy bez chodnika dotarliśmy do...przystanku autobusowego, z którego dostaliśmy się do... łąki nad Jeziorem Żywieckim. Nie musieliśmy pić już kawy, żeby podnieść sobie ciśnienie ;)












Żeby nie spisać dnia na straty wróciliśmy do Żywca. Kilka godzin wcześniej, udając się nad jezioro zauważyliśmy ciekawą, starą budowlę wraz z przepięknym ogrodem. Postanowiliśmy tu wrócić, ponieważ w ulotkach promujących miasto wyczytaliśmy, że to Stary Zamek z początków XIV wieku, który teraz pełni rolę Muzeum Miejskiego. Można tam obejrzeć wystawę dotyczącą kultury żywieczczyzny albo salę tortur z "hiszpańskimi butami" albo "konfesjonałem".











Wcześniej zrobiliśmy telefoniczną rezerwację do Muzeum Arcyksiążęcego Browaru. Tutaj humory nam się zdecydowanie poprawiły. To muzeum w którym można zasmakować... piwa oczywiście ;) W bardzo atrakcyjny sposób ukazana została ciekawa i bogata historia Browaru, od czasu założenia (1856 r.) aż po czasy współczesne. Tutaj przeniesiesz się w czasie do XIX wieku i od początku poznasz proces powstawania piwa. Dodatkową atrakcją jest mała... kręgielnia - zatrzymaliśmy się tam na dłużej! ;) Przewodnicy odpowiedzą na każde zadane pytanie, nawet to najgłupsze ( P: czy piwo naprawdę tuczy? :] ) 















Muzeum to jeden z obiektów Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego oraz jeden z punktów na Europejskim Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego. Po godzinnej wycieczce po salach muzealnych ugasiliśmy pragnienie firmowym trunkiem i zjedliśmy pyszne świeżo pieczone chipsy z posypką paprykową. Z tego miejsca chcielibyśmy bardzo podziękować jednemu mieszkańcowi Żywca (który tego dnia był już nie na jednej wycieczce do muzeum browaru :)), który doradził nam abyśmy nie czekali ponad godzinę na PKS do Rajczy tylko wsiedli w autobus, którym dojedziemy do stacji kolejowej Radziechowy Wieprz i pociągiem udali się na nocleg. Rewelacyjny pomysł, godzinka czekania zaoszczędzona. Z mieszanymi uczuciami kładliśmy się spać. Z jednej strony zmarnowane parę godzin na dotarcie do Jeziora Żywieckiego, ale z drugiej przyjemny Stary Zamek i rewelacyjne Muzeum, które na długo pozostanie w pamięci. Podsumowanie: Lekka i przyjemna rozgrzewka przed wyjściem w góry to super sprawa, pozwoli rozgrzać mięśnie i zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Jak najbardziej polecamy! 



4 komentarze:

  1. Muzeum Piwa w Żywcu to przystanek obowiązkowy :) Dawno się tak dobrze nie bawiłem jak tam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się czy kręgle nie mogły by zostać zastąpione butelkami :-)

    OdpowiedzUsuń