Morskie Oko


Z samego rana wybraliśmy się busem do Palenicy Białczańskiej. Również tego dnia pogoda dała się we znaki - tym razem ulice i chodniki Zakopanego przypominały jedno, wielkie lodowisko. Ze szkolnych lat pamiętamy jak baaaaardzo długa i monotonna jest droga do Morskiego Oka. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Kręta, asfaltowa droga nie należy do zbyt ciekawych - ale widoki na miejscu wszystko rekompensują ;)



Po niecałej godzinie dotarliśmy do Wodogrzmotów Mickiewicza, a później do Polany Włosienica. Niestety ostatni odcinek drogi był bardzo nieprzyjemny z powodu grubej warstwy lodu na całej szerokości drogi. Wolne i ostrożne podejście niestety wydłużyło ten fragment trasy.




















Morskie Oko (1395 m n.p.m.) to największe i najpiękniejsze jezioro w Tatrach (zgadzamy się z tym całkowicie). "Powiadają, że być w Tatrach i Morskiego Oka nie zwiedzić, znaczy tyle, co będąc w Rzymie nie zobaczyć Papieża".














PS Tatry są piękne. Tatry są magiczne. Tatry są niesamowite. Można by tak o nich pisać i pisać.. Za każdym razem kiedy wybieramy się w góry przechodzą nam przez myśl. Odstraszają nas jednak tłumy i pseudoturyści, którzy nie mają żadnego respektu do gór i wychodzą na szlak zupełnie do tego nieprzygotowani. Oczywiście nie jest to zjawisko występujące tylko w Tatrach, ale tam szczególnie rzuca się to w oczy. Okazuje się, że obuwie turystyczne nie jest dominującym w górach zimną. Nie mogliśmy się napatrzeć na kwieciste kalosze, szpilki na oko minimum ośmiocentymetrowe, lakierowane kozaki na koturnach, botki na obcasach, a w męskim wydaniu czarne półbuty prosto z wesela... Następnym razem chyba nie obejdzie się bez zdjęć ;) Wszystkim życzymy dużo zdrowego rozsądku i powodzenia na górskim szlaku!


1 komentarze:

  1. Osobiście wolę od Rzymu być w Tatrach i patrzeć na Morskie Oko :)
    Pozdrawiam Was miłośnicy gór.

    OdpowiedzUsuń